Dom Pszczelarza w Kamiannej / Współpraca / Strona główna <

Dom Pszczelarza Centralny Ośrodek Szkoleniowy
Polskiego Związku Pszczelarskiego w Kamiannej

Kamianna 29, 33-336 Łabowa
tel. 018 4741677, tel/fax 018 4741715
www.dompszczelarza.pl

Czerwiec 1981 roku … nasza klasa spotyka się dworcu w Lublinie i już za chwilę z biletami w ręku siedzimy w przedziałach pociągu jadącego do Krakowa. Już po klasyfikacji i każdy z nas dostał promocję do IV klasy Technikum Pszczelarskiego. Jako woluntariusze jedziemy pomóc przy budowie Domu Pszczelarza w Kamiannej. Naszej kilku nasto osobowej grupie przewodniczy Pan Wojciech Flis. Podróż mija szybko, obładowani plecakami wysiadamy na dworcu w Krakowie. Po tylu latach trudno sobie przypomnieć jakim środkiem lokomocji dotarliśmy do Grybowa ale w opowieści tej nie ma to żadnego znaczenia. W Grybowie dowiadujemy się że z transportem do miejsca docelowego jest problem. Postanawiamy ostatni etap podróży pokonać pieszo, 16 kilometrów to dla nas „pestka” … dżentelmeni starają się odciążyć koleżanki z klasy niosąc nawet po trzy plecaki na swoich ramionach. Mimo wszystko dziewczyny wymiękają i robimy dość częste postoje. Wszyscy marzą o jakiejś „okazji” tak żeby podjechać choć kawałek. Z daleka słyszymy jakiś szum kaszlącego silnika samochodu i oto naszym oczom ukazuje się zdezelowany Żuk. Uprzejmy kierowca zatrzymuje się i udaje się zapakować wszystkie plecaki razem z dziewczynami na „pakę”. Jeden z nas jako obstawa zabiera się razem z dziewczynami. Pozostała grupa dalej rusza pieszo i w końcu docieramy do Kamiannej.
Już po chwili podchodzi do nas Ks. Ostach i wita nas serdecznie, jesteśmy podekscytowani bo po raz pierwszy widzimy księdza na żywo znanego nam wcześniej z fotografii. Zostajemy zakwaterowani w wojskowych namiotach ustawionych obok remizy strażackiej. Nasza baza noclegowa to kilka namiotów i rząd umywalek zainstalowanych na tyłach remizy. Jest trochę jak w wojsku, rano o 7 śniadanie i wymarsz do pracy. Pracujemy solidnie i nikt nas nie goni, w końcu przyjechaliśmy tu dobrowolnie. Ksiądz Ostach czasem zagląda do nas żeby zobaczyć czy pracujemy zgodnie z planem, przerywamy na chwilę nasze zajęcia i rozmawiamy z księdzem na różne tematy te pszczelarskie i nie tylko, niezły z księdza gawędziarz. W czasie tych krótkich przerw dowiadujemy się o historii Kamiannej i okolic. Pracę zazwyczaj kończymy około 16-17 godziny w zależności co mieliśmy w planach. W czasie wolnym wybieramy się na spacery w okoliczne góry lub też gramy w piłkę na pobliskiej łące. Wieczorami zbieramy się w jednym namiocie i Zbyszek Ciężak do naszych śpiewów przygrywa na gitarze. Na tyłach plebanii była mała obórka było tam kilka krów które prezentowały się okazale, były bardzo zadbane i czyściutkie jakby przed chwilą wyszły z salonu piękności. Zaskoczeniem dla nas były wazoniki z kwiatami ustawione na wysokich parapetach trzech okien wychodzących na podwórze. W trakcie pobytu w Kamiannej dziewczyny brały udział w akcji zwózki siana z pierwszych sianokosów. Akcja była błyskawiczna bo zbierało się na burzę. Ostatni transport obywał się w strugach rzęsistego górskiego deszczu ale siano zostało zwiezione na czas. Tak właśnie dzisiaj wspominamy Kamianną sprzed 29 lat.

17 kwiecień 2010 … wczoraj w nocy przyjechaliśmy do Kamiannej, personel Domu Pszczelarza powitał nas serdecznie przekazując klucze do pokoi gdzie zostawiliśmy nasze bagaże. Miodowa Karczma była jeszcze otwarta i mogliśmy zjeść ciepły smaczny posiłek.  Zaraz po śniadaniu całą trójką wybraliśmy się na zwiedzanie okolicy. Darek oddał się swojej pasji fotografowania a my z Beatą szukaliśmy natchnienia do opisania Domu Pszczelarza i Kamiannej. Z perspektywy czasu zmieniło się tu sporo ale to jest nadal ta sam wioska gdzie sam klimat tego miejsca nie uległ zmianie. Kamianna ma niepowtarzalny urok jest tu tak cicho i spokojnie że słychać nawet wiatr i szum strumienia. Trudno dzisiaj o takie miejsce oddalone od zgiełku gonitwy dnia codziennego. Czyste górskie powietrze sprzyja szybkiej aklimatyzacji i już po kilku godzinach mamy wrażenie jakbyśmy się tu urodzili i nigdy nie wyjeżdżali. Osoby które poznaliśmy w czasie krótkiego pobytu mają wielkie serca i nieskrywaną otwartość. Udało nam się porozmawiać z miejscową młodzieżą która w czasie konwersacji zaskoczyła nas wielokrotnie. Właśnie to Ci młodzi ludzie odwiedzają Dom Pszczelarza w weekendy żeby posiedzieć w karczmie przy muzyce, porozmawiać lub pograć w bilard. Dużym zaskoczeniem była dla nas pewnego rodzaju symbioza właśnie tych młodych z personelem Domu Pszczelarza. Bywa że w pensjonacie jest tak dużo gości że brakuje miejsca dla nich a mimo wszystko nie stanowi to żadnego problemu. Klimat tam panujący bardzo nam się spodobał i już teraz planujemy następną wyprawę do Kamiannej ale na trochę dłużej zostawiając problemy w domu.


> Galeria zdjęć (losowe zdięcia)
Dodano: 2010-11-13 Dodano: 2009-04-24 Dodano: 2007-08-16 Dodano: 2010-11-13