Aktualności

Całuski pszczelowolskie mają szansę znaleźć się na liście produktów tradycyjnych
W całym kraju zarejestrowano już ponad 900 produktów tradycyjnych. Z samej lubelszczyzny jest ich 84. Procedura rejestracji nie jest skomplikowana i trwa około dwóch miesięcy. Producent musi udokumentować, że określony produkt jest wytwarzany od co najmniej 25 lat. Po akceptacji wniosek trafia do Izby produktów Regionalnych i Lokalnych w Warszawie. Potem jest kierowany do ministerstwa rolnictwa, gdzie zapada ostateczna decyzja o wpisaniu produktu na listę. Obecnie na wpis oczekują wnioski kilku producentów, m. in. paszteciki z grzybami z Lubartowa, oranżada z Kąkolewnicy, karasie z Polesia czy ciasteczka "całuski pszczelowolskie”. W ubiegłym roku na listę produktów tradycyjnych wpisano Lubelski Miód malinowy. Warto zaznaczyć, że Całuski pszczelowolskie są jedynymi pierniczkami, które piecze się na naturalnym wosku pszczelim.


Bydgoszcz. Przyznano Grand Prix Konkursu Rolnik Pomorza i Kujaw
Najlepszą promocją gminy są jej mieszkańcy. Dlatego kcyński samorząd sukcesywnie zgłasza do konkursów mieszkańców wyróżniających się w przeróżnych dziedzinach.
Już po raz dziewiąty organizowany był Konkurs „Rolnik Pomorza i Kujaw”. Gala, na której nastąpiło rozstrzygnięcie IX edycji, odbyła się w sobotę 14 stycznia 2012 r. w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy. Nagrody przyznano w siedmiu kategoriach: produkcja roślinna, produkcja zwierzęca, mleczarstwo i produkcja mleka, drobiarstwo, sadownictwo i ogrodnictwo, pszczelarstwo, hodowla owiec.

Tomasz Stanek w swojej pasiece
więcej...
Przepisy i receptury z apteczki babci Józi
Działanie lecznicze miodu, ziół, owoców czy warzyw każdy zna lub coś niecoś o tym słyszał. Jest mnóstwo receptur jak używać i korzystać z dobrodziejstwa natury nie mając nawet do tego żadnego fachowego przygotowania. Receptury i przepisy są przekazywane z pokolenia na pokolenie i w większości przypadków są skuteczne. Ale zanim sięgniemy po stare receptury i zaczniemy je stosować idziemy do lekarza pierwszego kontaktu, który da nam skierowanie do lekarza „specjalisty”, który z kolei skieruje nas na odpowiednie badania. Z wynikami wracamy do „specjalisty”, który wypisze nam lek „od siedmiu boleści”. Jesteśmy wyczerpani i coraz bardziej chorzy. Wtedy dopiero dochodzimy do wniosku, że to „choróbsko” można było załatwić prostym, domowym sposobem stosując stare, sprawdzone metody. Zdarza się, że sam lekarz poleci stosowanie ziołowych herbatek, miodu, domowych nalewek i syropów.






